Zarobki rosną więc ludzie pracowici i oszczędni mają się coraz lepiej.

Czas Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny to również czas spotkania z rodziną. Wspólnie odwiedzamy groby, ale również spotykamy się i rozmawiamy. W rozmowach pojawiają się wątki przeróżne: od religijnych do politycznych. Spotkania takie przynoszą także nowe odkrycia. Możemy dowiedzieć się, że np. brat kupił sobie nowy samochód, albo nowy-używany samochód. Widzimy płaszcz bratowej i możemy dojść do wniosku, że ludziom żyje się coraz lepiej.

Pomimo podwyżek cen masła (tutaj pozwoliłem sobie na wstawkę humorystyczną) poziom życia jest wyższy. Oznacza to mniej więcej to, że pomimo wzrostu ceny, możemy pozwolić sobie na więcej. Nie ważne, że masło jest drogie, gdyż ten wzrost nie wpływa na poziom życia, gdyż masło nie jest produktem masowo stosowanym w naszej kuchni. Jeżeli nawet, ze względu na podwyżkę ceny masła wzrośnie cena słodkich bułeczek, to fakt, iż mleczarnie i rolnicy zarobią więcej, oznacza, że i tak całej gospodarce wyjdzie to na plus.

Poziom życia rośnie także za sprawą programu 500+, co daje się zauważyć szczególnie na prowincji. Tam gdzie zarobki są niższe, w skali kraju, tam program 500+ bardziej jest widoczny. Jeżeli nawet do domowego budżetu dołożymy 500 zł, to oznacza to spory wzrost standardu życia. Nic więc dziwnego, że poparcie dla rządu Prawa i Sprawiedliwości cały czas rośnie. Szaremu człowiekowi, po prostu żyje się dużo lepiej. Każdy, kto obiektywnie na to spojrzy, musi przyznać racje.

Odczuwalny jest również wzrost w budownictwie mieszkaniowym. Znalazłem ciekawy artykuł, który opisuje te zależności, czyli relacje pomiędzy wzrostem zamożności, a wzrostem zapotrzebowania na towary i usługi. Nie dziwi więc fakt, że osoby coraz częściej decydują się na budowę domów. Jeżeli kredyt jest dostępny, a wizja utraty pracy niewielka, to chętniej podejmujemy takie decyzje.

Można więc zapytać: kto na tym wszystkim zyskuje najbardziej? Zyskują z pewnością ludzie pracowici i oszczędni. Jeżeli jesteśmy gotowi utrzymać intensywność pracy na podobnym poziomie jak kilka lat temu, to znaczy, że za tą samą prace otrzymamy wyższe wynagrodzenie. Jeżeli do tego dodamy brak potrzeby inwestowania w dom, samochód czy też wychowanie dzieci, to oznacza to tyle, że będziemy w stanie więcej pieniędzy odłożyć. Osoby oszczędne otworzą lokaty, założą dodatkowe rachunki w bankach, aby gromadzić tam nadwyżki finansowe.

Osoby, które są pracowite i zarabiają nieźle, ale planują inwestycje – te osoby nie będą znacznie bogatsze, oczywiście pomijając wartości inwestowane. Najlepiej jest tutaj inwestować we własny biznes, w działki budowlane lub nieruchomości. Z pewnością nieopłacalną inwestycją będzie zakup samochodu, który nie jest związany z pracą czy prowadzeniem firmy. Ceny samochodów używanych spadają i będą spadać coraz bardziej. Oznacza to tyle, że gdy zakupimy samochód za 100 000 zł, to sprzedając go za 5 lat, trudno będzie nam za niego uzyskać nawet 40 000 zł. Oznacza to, że przez 5 lat użytkowania stracimy 60 000 zł. Gdy jednak kupimy samochód za 20 000 zł to nie jest wykluczone, że za 5 lat z powodzeniem sprzedamy go za 7 000 zł. Stracimy więc zaledwie 14 000 zł przez 5 lat. Pomimo takich wyliczeń wiele osób, dla samego prestiżu decyduje się na zakup samochodu nowego – widocznie stać ich na to, skoro są w stanie ponieść taki wydatek.

Inwestycja w nieruchomość nie jest obarczona takim ryzykiem. Jeżeli kupimy mieszkanie, to po 5 latach będziemy w stanie tylko zarobić, raczej nie stracimy, tym bardziej, że zakupione mieszkanie można wynająć i z wynajmu czerpać określone korzyści. Spora część osób właśnie tak robi. Za przychody uzyskiwane z wynajmu finansują kredyt na mieszkanie. Po spłaceniu kredytu, zostaje im mieszkanie, które ma konkretną wartość. Możemy je sprzedać, aby mieć środki na emeryturę, możemy również cały czas wynajmować, i czerpać z wynajmu zyski.

Wracamy do tematu. Dzień Wszystkich Świętych to okazja, aby usłyszeć, że naszym bliskim żyje się coraz lepiej. Tego im wszystkim życzę, gdyż mam świadomość, że nic nie przychodzi łatwo. Jeżeli jesteś bogaty i sam na to zapracowałeś – nie mogę więc tego zazdrościć, mogę tylko cieszyć się z twojego sukcesu.

Trzy filary szczęścia.

Wielokrotnie myślałem nad tym, co daje ludziom w życiu szczęście. Takie prawdziwe i długotrwałe, które trwa przez całe lata. Odpowiedź okazuje się niezwykle prosta, ale jednocześnie trudna do zrealizowania. Każdy z nas chciałby mieć dobre życie, czyli takie, gdzie po ukończeniu swojego żywota powiemy „Byłem szczęśliwy, spełniony, mogę odejść”. Według mnie są trzy filary, które sprawiają, że można to osiągnąć.

Pierwszym z nich jest rodzina. Dobry maż lub żona to podstawa do bycia człowiekiem szczęśliwym. Jeśli dogadujemy się w domu, spędzamy swój czas w miłej atmosferze, a przy okazji wychowujemy gromadkę dzieci to mamy powód do radości. Szczególnie w czasach, gdy rozwodzi się tyle par, często z błachego powodu. Dlatego tak ważne jest odpowiednie dobranie się pod względem charakterów. Możemy się różnić to oczywiste. Powinna nas natomiast łączyć silna miłość i chęć dawania z siebie drugiemu człowiekowi wszystkiego co najlepsze. To zapewni nam szczęśliwe małżeństwo na całe lata. Warto pamiętać, że mimo upływających lat powinniśmy się starać dla drugiej osoby w prostych gestach codziennego życia. Ponadto wychowanie własnych dzieci pod kątem przekazania im istotnych w życiu wartości jest niezwykle ważne. To pozwoli nam później cieszyć się sukcesami dzieci, zamiast zmagać się z poważnymi problemami takimi jak uzależnienia lub młodzieńcze wybryki.

Drugim filarem jest praca. Zapewne nie zdziwię większości czytających mojego bloga osób, że jest to bardzo istotna dziedzina życia. W pracy spędzamy większą część dnia, drugie tyle poświęcamy na sen, reszta zostaje dla nas i rodziny. Nie ma nic gorszego niż niezadowolony ze swojej pracy pracownik. Jeśli wykonujemy swoją pracę z musu, nie mamy z niej żadnej przyjemności, a przy okazji nasze zarobki stoją na tym samym poziomie od lat to szybko pojawia się wypalenie zawodowe i niechęć do wykonywania codziennych obowiązków w pracy. Zwykle taki stan przekłada się na nasze życie rodzinne, ale też wpływa negatywnie na naszą psychikę. Próbujmy więc odnaleźć się w takim zajęciu, które sprawi, iż będziemy wstawać rano chętnie, w pracy będziemy szanowani, a nasze działania będą przynosiły rozwój firmy, ale też swój własny. „Rób to co kochasz”-może to nieco przesadzone powiedzenie, ale jeśli mamy taką możliwość to róbmy to, co lubimy. Nasz pozytywny nastrój po pracy wpływa na pozostałych członków rodziny, a więc nie tylko my korzystamy lub tracimy w sytuacji dobrego lub złego stanowiska pracy.

Ostatni filar to zdrowie. Jeśli jesteśmy w miarę zdrowi to już możemy się cieszyć. Nie ma nic gorszego niż szereg chorób, które utrudniają nam codzienne życie, odbierając radość w każdym dniu. Jeszcze gorzej, kiedy choroba wyklucza nas z życia zawodowego, a nasz nastrój powoduje stany depresyjne, które udzielają się potem wszystkim bliskim, a nas wyniszczają od środka. Warto więc w miarę możliwości dbać o zdrowie, aby stanowiło ono silny filar w naszym życiu. A co wy myślicie o szczęściu w życiu? Jakie inne ważne filary dostrzegacie? Piszcie w komentarzach.

Aktualnie potrzebni pracownicy na rynku pracy.

Właśnie dowiedziałem się jakie zawody cieszą się największym zapotrzebowaniem wśród pracodawców. Sprawą zajęli się sami zainteresowani zatrudnieniem pracowników, którzy są zrzeszenie w w Business Centre Club. Zaprezentowali oni listę zawodów, gdzie najtrudniej znaleźć jest pracownika, a tym sam brak ten jest mocno odczuwalny na rynku pracy. 

Okazuje się, że braki kadrowe to problem nie tylko jeśli chodzi o bardzo złożone branże i zawody, ale występują one także w przypadku pracowników zajmujących się pracami dorywczymi i prostymi. BBC zaprezentował w sumie 24 zawody. Są nimi: inżynier elektryk, ślusarz, spawacz, elektryk oraz elektryk budowlany, ekspedient w punkcie usługowym, opiekun, pielęgniarka, informatyk, kierowca, magazynier, inżynier budownictwa, pracownik fizyczny gospodarstwa rolnego, rzeźnik-wędliniarz, kasjer, sprzedawca, stolarz, operator wózka widłowego, lakiernik, pracownik produkcji, cieśla, mechanik samochodowy, malarz budowlanych, cukiernik, kucharz.

Sam również dostrzegam problem znalezienia odpowiednich osób na określone stanowisko. Działam w średniej wielkości mieście, gdzie pracownicy zwykle „odpływają” do większych miast i problem występuje coraz częściej, nawet w przypadku poszukiwania osób wykonujących proste prace. Mam nadzieję, że ta tendencja nie będzie się zbyt długo utrzymywać. Inaczej wiele branż na tym ucierpi.

Jesteś zwycięzcą, czy aby na pewno?

W ostatnim czasie pojawia się masa motywacyjnych filmików w sieci. Oprócz tego nasze umysły zaprzątają kolejni trenerzy, którzy próbują zaprogramować nas na osiągnięcie sukcesu. Niestety statystyki są nieubłagane, gdyż jak pokazują dane, zaledwie kilka procent społeczeństwa jest w stanie osiągnąć bardzo duży sukces zarówno zawodowy, jak i finansowy. Wynika to z bardzo wielu czynników, ale popularny coach zawsze będzie powtarzał, że Ty też możesz zarabiać 100 tys. zł miesięcznie.

Jednym z takich przykładów są osoby, które pokazują swoje luksusowe samochody, podróże i codzienne życie wmawiając nam, że wy też możecie tak żyć. Wystarczy tylko zapłacić za pierwsze szkolenie 5 tys. zł i z pewnością osiągnięcie swoje cele. Jeżeli się nie udało to znaczy, że zrobiliście coś źle, potrzebne będzie drugie szkolenie za 7 tys. zł i wtedy już na pewno będziecie bogaci. Czy ktoś w to jeszcze wierzy? O bogactwie mówią wam często osoby, które same nigdy nie założyły żadnego poważnego biznesu. Uczą was jak zarządzać firmą, której sami nigdy nie mieli. Ponadto chwalą się przedmiotami, które albo pożyczają od bogatych kolegów, albo biorą drogie auta w leasingu. Zarabiają na was często krocie, stając się z czasem bardzo majętnymi ludźmi. Wszystko to kosztem waszych kieszeni. Coach mówi wam jak stać się bogatym zapewniając pełną kieszeń jemu samemu. Oczywiście jestem przekonany, że z wielu szkoleń możecie wynieść coś dla siebie. Problem jest tylko taki, że za 5 lub 7 tys. zł osoba, która sama nigdy nie zarządzała przedsiębiorstwem nie nauczy was dobrego prowadzenia firmy. To się zwyczajnie wyklucza. Ponadto pieniądze, które moglibyście przeznaczyć na rozwój, wrzucacie do portfela ludziom z kompetencjami do motywowania, a nie rozwijania firmy.

Twój sukces zawsze zależy od kilu czynników: wrodzonej smykałki do biznesu, ciężkiej pracy i odrobiny szczęścia. Nie ma dróg na skróty, ani metod zapewniających od razu wielotysięczne przychody. To wszystko może przyjść z czasem, ale nikt wam nie powie jak to zrobić za kilka tysięcy złotych. Jeśli popularni trenerzy wiedzieliby jak to zrobić, sami otwieraliby firmy przynoszące wielomilionowe zyski. A tak czerpią sobie środki z niczego nieświadomych młodych przedsiębiorców. Unikajcie jak ognia takich niepotrzebnych wydatków. Korzystajcie z mądrych, rozwijających szkoleń i pracujcie ciężko. Sam poświęcam dużo czasu na swoją pracę i wymagam przede wszystkim od siebie.

Podjęcie kolejnej próby.

Kto nie ryzykuje – nie pije szampana. Z tego właśnie powodu postanowiłem urozmaicić swojego bloga wstawiając zdjęcie w artykule. Czy to mi się uda? Tego jeszcze nie wiem, ale ten artykuł służył mi będzie właśnie jako testowy.

Na blogach z reguły można takie rzeczy robić chociaż przestrzeń jest ograniczona. Zastanowić się trzeba nad grafiką. Co takiego wstawić może pracoholik :) chyba wiadomo, że grafikę o pracy.

Próbujemy więc. Zaczynam od czegoś łatwego.

Klimatyzacja w domu, czy jest potrzebna?

Co prawda upały mamy już za sobą, ale właśnie teraz jest czas na wyciąganie wniosków. I własnie teraz jest taki czas. Czas na wnioski po upalnym lecie. Było w tym roku kilka takich tygodni, gdzie mogliśmy smażyć się na słońcu. Po takim dniu każdy normalny facet chciałby napić się chłodnego piwa i pójść spać, najlepiej do schłodzonej sypialni. Niestety to nie jest takie proste jak może się wydawać.

Większość z nas, dotyczy to osób, które mają własne domy, mają sypialnie na poddaszu. Tak to się układa, że na dole jest kuchnia, salon, łazienka, a na górze lokujemy pokoje dla dzieci, sypialnie i garderobę. Jeżeli dom jest duży to możemy tam jeszcze wygospodarować miejsce na gabinet i dużą łazienkę. To wszystko oczywiście jest kwestią rozmiaru. A mówią, że rozmiar nie ma znaczenia. Otóż są w błędzie. Rozmiar ma znaczenie.

Pół biedy jeżeli ocieplenie dachu jest wykonane w sposób prawidłowy, chociaż w tym momencie słowo „ocieplenie” nie jest najszczęśliwsze. Lepiej mówić o izolacji poddasza. Bo przecież izolacja to nie tylko zapobieganie przed uciekaniem ciepła zimą, ale także przed wtłaczaniem ciepła latem – ciepła, które tworzy się na dachu i każdy kiedyś mógł tego doświadczyć. Jeżeli ta izolacja jest słaba to nie ma mowy, że zimą będziemy oszczędzać na ogrzewaniu, a latem na poddaszu będziemy mieć piekło.

Tak czy owak, jeżeli  kogoś stać na to, aby zafundować sobie zarówno dobrą izolacje jak i klimatyzacje, to ja nie mam nic przeciwko. Któż bogatemu zabroni. Trzeba jednak pamiętać, że lepiej jest nie dopuszczać do przegrzewania, niż potem schładzać pomieszczenie. Schładzanie też zużywa energię, i im więcej musimy schładzać tym więcej energii elektrycznej zużyjemy. Jeżeli więc temperatura naturalnie występująca na poddaszu, dzięki dobre izolacji nie będzie wysoka, to klimatyzacja mniej się napracuje, aby doprowadzić do wymarzonej temperatury, najlepszej do snu. Każdy jednak ma inną ulubioną temperaturę. Latem, trzeba pamiętać żeby nie przesadzać z tym obniżaniem. Warto myśleć też o zdrowiu. Nadmierne schładzanie organizmu, gdy na dworze jest upał, nie musi nam służyć.

Niskie bezrobocie i brak rąk do pracy – czy Ukraińcy uratują naszą gospodarkę?

To jest pewne, bezrobocie w Polsce jest bardzo niskie. Jest najprawdopodobniej niższe, niż wskazują to statystyki. Cały czas mamy przecież do czynienia z ogromną szarą strefą w budownictwie, rolnictwie i handlu. Prace sezonowe również rządzą się swoimi prawami. A przedsiębiorcy załamują ręce i z nadzieją patrzą na wschód. Czy Ukraińcy będą ratować naszą gospodarkę?

Już dziś w budownictwie i rolnictwie potrzeba jest wielu rąk do pracy. Polacy po prostu nie chcą wykonywać pewnych prac i dlatego niezbędne wydają się być takie kroki prawne, które umożliwią łatwiejsze zatrudnianie obcokrajowców. Z pewnością wielu obywatelu Ukrainy czy Białorusi chętnie znalazłaby u nas zatrudnienie – rząd jednak nie zauważa tych potrzeb. Czy nie będzie za późno, kiedy rządzący dojdą do takich wniosków. Może okazać się przecież tak, że Niemcy wcześniej uczynią ten krok i stracimy szanse na rozwój.

Nie brakuje jednak głosów, że Ukraińcy zabierają polskim pracownikom chleb. Uważam jednak, że to absolutna bzdura. W Polsce po prostu brakuje ludzi, a potrzeby są coraz większe. Podobnie jak w innych krajach, gdzie Polacy wyjeżdżali zarabiać. Wyjeżdżali i cały czas wyjeżdżają. Być może teraz w mniejszej ilości, być może staliśmy się bardziej wybredni – wybieramy już lepsze propozycje, wolimy Norwegię niż Włochy – tam po prostu zarabiamy więcej. Ale dlaczego tam więcej płacą? Po prostu społeczeństwo jest bogatsze, brakuje rąk do pracy i trzeba więcej zapłacić za różne usługi i towary – dlatego tańsza i dostępna siła robocza jest na wagę złota.

Pracodawcy w Polsce są teraz w podobnej sytuacji. Wynagrodzenia rosną, a w ślad za nimi nie wiele się zmienia. Nastawienie do pracy jest podobne, wydajność pracownika również jest podobna. Czy wobec tego grozi nam jakaś zapaść? To nie jest wykluczone. Można usłyszeć również takie głosy, że to jest takie przesilenie i ono się kiedyś skończy, a skończyć się może wtedy, kiedy przedsiębiorcom przestanie opłacać się rozwijanie swoich firm. Może okazać się właśnie, że przez brak pracowników ten rozwój nie niesie ze sobą żadnych korzyści – pracownicy są słabi, a to nie wróży rozwoju. Będą więc mogły rosnąć koszty, ale w ślad za tym nie wzrosną zyski przedsiębiorstw, co w dłuższej perspektywie spowoduje wyhamowanie rozwoju.

Wielu ekspertów podkreśla, że ważną rolę w rozwoju polskich firm mogą odegrać pracownicy ze wschodu. Mowa tu jest głównie o  Ukraińcach i Białorusinach. Tych pierwszych jest już w Polsce wielu, niektórzy nawet chcą się związać z naszym krajem na dłużej. Jeżeli chcemy ratować sytuacje polskich firm to powinniśmy wprowadzić ułatwienia. Dziś procedura zatrudnienia obcokrajowca zniechęca jeszcze wielu właścicieli firm.

Poniedziałkowy zawrót głowy

Niestety poniedziałek nie zaczyna się najlepiej. Z różnych stron docierają do mnie informacje o problemach i awariach. Najpoważniejsza jest awaria samochodu do przewożenia bram przemysłowych. Jest to bardzo bolesna sprawa, gdyż samochód powinien być sprawny i na chodzie. Wrócił od mechanika w piątek i jak się teraz okazuje nie wszystko w nim działa jak powinno. Trudna sprawa, ale jeszcze nie tragedia.

Inni koledzy pojechali na wykonywanie izolacji pianką w okolice Warszawy. Tam niestety też nic z tej roboty nie wyszło, gdyż na miejscu okazało się, że obiekt nie jest gotowy do naszej pracy. W poprzednim tygodniu były wykonywane tynki maszynowe i wewnątrz jest cała masa wilgoci. W takich warunkach ocieplanie pianką nie jest korzystne. Ściany muszą wyschnąć, aby pianka dobrze się układała i nie było problemów z przyczepnością.

To jednak nie koniec kłopotów. Okazuje się, że kilka samochodów ma awarie, które niestety nie są małymi awariami. Trzeba je postawić na warsztat i szybko usunąć. W Iveco jest problem z hamulcami, w Mercedesie jest problem z pompą wody. Dodam też, że kilka naszych aut stoi już u mechanika parę ładnych tygodni. Końca nie widać.

Jak w tej sytuacji mam zaplanować cały tydzień pracy? Czy możliwe jest zaplanowanie jutrzejszego dnia? Najbliższe godziny powinny to jakoś wyjaśnić, ale widzę, że jest poważny kłopot. Dodatkowym utrudnieniem jest z całą pewnością sezon urlopowy – brakuje ludzi do pracy, a ci, którzy nie są na urlopach mają pełne ręce roboty. Przyszłość nie rysuje się w różowych kolorach i trzeba niestety brać byka za rogi, tak jak on stoi. Bez tuszowania szczegółów, bez kompleksów.

Na dziś zaplanowałem jeszcze kilka spotkań. Może to będzie dla mnie jakąś osłodą. Tego nie wiem, ale po tylu latach pracy muszę nauczyć się podchodzić do tych zagadnień na spokojnie. Świat się nie kończy na zepsutym samochodzie i zmarnowanym dniu pracy. Świat to coś więcej niż praca, niż hamulce w Iveco czy też pianowanie poddasza.  Życie jest o wiele bardziej skomplikowane i barwne. Ja wiem, że każdy chce mieć ciepło, każdy chce aby robota została wykonana w terminie, ale nie zawsze to się udaje. W przypadku ocieplenia poddasza w okolicach Warszawy to nie jest nasza wina. Tutaj niestety inni wykonawcy przesunęli terminy, i stąd bierze się zamieszanie. Niestety jest to kolejny stracony dzień, a stracony dzień to konkretne straty dla firmy.

Z czego słynie Łomża? Czy tylko z dobrego piwa?

Miasto Łomża, kiedyś stolica województwa łomżyńskiego, a dziś jedno z wielu miast woj. podlaskiego. Pomimo tego, że miasto leży w granicach województwa podlaskiego to jednak tereny te należały do historycznego Mazowsza. Jest to trzecie co do wielkości miasto woj. podlaskiego. Według danych, na dzień 30 czerwca 2016 miasto liczyło 62716 mieszkańców.

Przez miasto przepływa rzeka Narew, obok mostu znajduje się stadion piłkarski. Łomża posiada także swoją drużynę piłkarską, ale nie odnosi ona wielkich sukcesów, dlatego spora część kibiców z tego miasta dopinguje również inne większe kluby.

Miasto jest stolicą diecezji łomżyńskiej. Na starym mieście znajduje się siedziba kurii łomżyńskiej, katedra. W mieście funkcjonuje również rozgłośnia radiowa – Radio Nadzieja. Jest katolickie radio, znane w regionie, odbierane również w takich miastach jak Ostrołęka, Ostrów Mazowiecka czy Zambrów.

Sławę na większą skalę miasto jednak zawdzięcza Browarom Łomża, które zlokalizowane są tutaj od dawna. Co prawda teraz browar należy do koncernu Van Pur z siedzibą w Warszawie, ale firma ta cały czas wspiera i rozwija markę Łomża. W ostatnich kilku latach firma zainwestowała w reklamę tego piwa. Hasła dotyczące „łomżingu” można było widzieć na wielkich bilbordach reklamowych, w telewizji, firma reklamowała się również w ogólnopolskich rozgłośniach radiowych.

Czy oprócz tych elementów Łomża może jeszcze z czymś się kojarzyć. Na pewno kierowcy samochodów ciężarowych znają to miejsce z patroli Inspekcji Transportu Drogowego (ITD). Popularne „krokodylki” zatrzymują się bardzo często tuż za mostem na rzece Narew, gdzie mają możliwość kontrolować nie tylko polskie TIRy, ale również transport z Litwy i innych krajów zza naszej wschodniej granicy.

Miasto jest również znane z tego, że wielu jego mieszkańców wyemigrowało do Stanów Zjednoczonych. Nie dotyczy to oczywiście samej tylko Łomży, ale też okolicznych miejscowości. Nawet ostatnio mieliśmy tego dowód w USA, gdzie odbywała się walka bokserska między Arturem Szpilką i Adamem Kownackim. To właśnie rodzice Kownackiego byli mieszkańcami małej miejscowości w okolicy Łomży. Nic więc dziwnego, że walkę tą, z wielką uwagą obserwowano szczególnie tutaj. Każdy region chce mieć swojego bohatera i właśnie teraz region łomżyński doczekał się właśnie takiego w osobie boksera Adama Kownackiego.

Nie wszyscy jednak pozostają w USA na stałe. Niektórzy wracają tutaj, rozwijają biznesy, handel, usługi, budują domy i zakładają rodziny. Być może właśnie dlatego w Łomży tak bardzo popularne jest ocieplanie poddaszy pianką – jest to przecież technologia, która w Stanach Zjednoczonych znana jest od bardzo dawna. Na ulicach i w domach widać wpływy tej emigracji. Nikogo nie mogą tu dziwić samochody poruszające się na tablicach rejestracyjnych z USA – szczególnie latem, kiedy mamy czas urlopów. W okolicach zdarza się również, że gdzieś na podwórkach, w pobliżu domów, podczas różnych świąt wywieszana jest flaga Polski i flaga Stanów Zjednoczonych. Mieszańcy w tej sposób podkreślają swoje polonijne powiązania, które są bardzo silne.

Czy to jest choroba – czuje nieustanne zmęczenie.

Trochę rozumiem swoją sytuacje – czuje duże zmęczenie i zastanawiam się czy przypadkiem nie jest to jakaś depresja. Wiem, że mogę być uzależniony od pracy, bo nawet w weekend trudno jest mi odpoczywać. Ubolewam nad swym stanem, ale także godzę się na niego.

Jakie są objawy depresji?

Otóż jak możemy przeczytać w internecie depresja może mieć różne objawy. Ogólnie jednak objawy polegają na tym, że nie mamy chęci do działania, do życia, że nie chce nam się rano wstać z łóżka. Możemy oczywiście mówić o różnych nasileniach choroby, ale coś w tym wszystkim jest. W wielu przypadkach chorzy niestety nie mają świadomości swojej choroby i to jest właściwie największy dramat.

Najgorsze jest również to, że nasze otoczenie również może nie mieć świadomości tej choroby. Możemy czasami mieć nawet lepsze dni, ale nie zmienia to faktu, że ogólny stan psychofizyczny jest fatalny.

Nic nie pomogą rady typu: weź się w garść. Dla chorego na depresje takie coś nie istnieje. Albo problemy są za duże, żeby zebrać je w garść, albo garść jest za mała. Trudno to wszystko wytłumaczyć, a jeżeli dodamy do tego fakt, że jest to choroba ukryta, choroba wstydliwa i trudna do rozpoznania – to otrzymujemy wybuchową mieszankę.

Statystki są niestety zatrważające. Co roku przybywa chorych, a mówimy tu przecież tylko o przypadkach rozpoznanych jako jednostka chorobowa. Ile jest rzeczywiście chorych na depresje. Te liczby mogą być nawet dziesięciokrotnie wyższe.

Nie bójmy się zwrócić z zapytaniem do specjalistów, zanim będzie za późno. Dbajmy o swoje zdrowie – taka ogólna rada czyli: odpoczywajmy, wysypiajmy się, musimy też znać swoje ograniczenia, musimy zdawać sobie sprawę, że całego świata nie zawojujemy.

Z ta właśnie myślą, wykonuje dziś ostatnie swoje zadania i jadę do domu odpoczywać. Posiedzieć na tarasie, napić się kawy, porozmawiać z żoną. Wszystko to dla zdrowia.