Poniedziałkowy zawrót głowy

Niestety poniedziałek nie zaczyna się najlepiej. Z różnych stron docierają do mnie informacje o problemach i awariach. Najpoważniejsza jest awaria samochodu do przewożenia bram przemysłowych. Jest to bardzo bolesna sprawa, gdyż samochód powinien być sprawny i na chodzie. Wrócił od mechanika w piątek i jak się teraz okazuje nie wszystko w nim działa jak powinno. Trudna sprawa, ale jeszcze nie tragedia.

Inni koledzy pojechali na wykonywanie izolacji pianką w okolice Warszawy. Tam niestety też nic z tej roboty nie wyszło, gdyż na miejscu okazało się, że obiekt nie jest gotowy do naszej pracy. W poprzednim tygodniu były wykonywane tynki maszynowe i wewnątrz jest cała masa wilgoci. W takich warunkach ocieplanie pianką nie jest korzystne. Ściany muszą wyschnąć, aby pianka dobrze się układała i nie było problemów z przyczepnością.

To jednak nie koniec kłopotów. Okazuje się, że kilka samochodów ma awarie, które niestety nie są małymi awariami. Trzeba je postawić na warsztat i szybko usunąć. W Iveco jest problem z hamulcami, w Mercedesie jest problem z pompą wody. Dodam też, że kilka naszych aut stoi już u mechanika parę ładnych tygodni. Końca nie widać.

Jak w tej sytuacji mam zaplanować cały tydzień pracy? Czy możliwe jest zaplanowanie jutrzejszego dnia? Najbliższe godziny powinny to jakoś wyjaśnić, ale widzę, że jest poważny kłopot. Dodatkowym utrudnieniem jest z całą pewnością sezon urlopowy – brakuje ludzi do pracy, a ci, którzy nie są na urlopach mają pełne ręce roboty. Przyszłość nie rysuje się w różowych kolorach i trzeba niestety brać byka za rogi, tak jak on stoi. Bez tuszowania szczegółów, bez kompleksów.

Na dziś zaplanowałem jeszcze kilka spotkań. Może to będzie dla mnie jakąś osłodą. Tego nie wiem, ale po tylu latach pracy muszę nauczyć się podchodzić do tych zagadnień na spokojnie. Świat się nie kończy na zepsutym samochodzie i zmarnowanym dniu pracy. Świat to coś więcej niż praca, niż hamulce w Iveco czy też pianowanie poddasza.  Życie jest o wiele bardziej skomplikowane i barwne. Ja wiem, że każdy chce mieć ciepło, każdy chce aby robota została wykonana w terminie, ale nie zawsze to się udaje. W przypadku ocieplenia poddasza w okolicach Warszawy to nie jest nasza wina. Tutaj niestety inni wykonawcy przesunęli terminy, i stąd bierze się zamieszanie. Niestety jest to kolejny stracony dzień, a stracony dzień to konkretne straty dla firmy.

Z czego słynie Łomża? Czy tylko z dobrego piwa?

Miasto Łomża, kiedyś stolica województwa łomżyńskiego, a dziś jedno z wielu miast woj. podlaskiego. Pomimo tego, że miasto leży w granicach województwa podlaskiego to jednak tereny te należały do historycznego Mazowsza. Jest to trzecie co do wielkości miasto woj. podlaskiego. Według danych, na dzień 30 czerwca 2016 miasto liczyło 62716 mieszkańców.

Przez miasto przepływa rzeka Narew, obok mostu znajduje się stadion piłkarski. Łomża posiada także swoją drużynę piłkarską, ale nie odnosi ona wielkich sukcesów, dlatego spora część kibiców z tego miasta dopinguje również inne większe kluby.

Miasto jest stolicą diecezji łomżyńskiej. Na starym mieście znajduje się siedziba kurii łomżyńskiej, katedra. W mieście funkcjonuje również rozgłośnia radiowa – Radio Nadzieja. Jest katolickie radio, znane w regionie, odbierane również w takich miastach jak Ostrołęka, Ostrów Mazowiecka czy Zambrów.

Sławę na większą skalę miasto jednak zawdzięcza Browarom Łomża, które zlokalizowane są tutaj od dawna. Co prawda teraz browar należy do koncernu Van Pur z siedzibą w Warszawie, ale firma ta cały czas wspiera i rozwija markę Łomża. W ostatnich kilku latach firma zainwestowała w reklamę tego piwa. Hasła dotyczące „łomżingu” można było widzieć na wielkich bilbordach reklamowych, w telewizji, firma reklamowała się również w ogólnopolskich rozgłośniach radiowych.

Czy oprócz tych elementów Łomża może jeszcze z czymś się kojarzyć. Na pewno kierowcy samochodów ciężarowych znają to miejsce z patroli Inspekcji Transportu Drogowego (ITD). Popularne „krokodylki” zatrzymują się bardzo często tuż za mostem na rzece Narew, gdzie mają możliwość kontrolować nie tylko polskie TIRy, ale również transport z Litwy i innych krajów zza naszej wschodniej granicy.

Miasto jest również znane z tego, że wielu jego mieszkańców wyemigrowało do Stanów Zjednoczonych. Nie dotyczy to oczywiście samej tylko Łomży, ale też okolicznych miejscowości. Nawet ostatnio mieliśmy tego dowód w USA, gdzie odbywała się walka bokserska między Arturem Szpilką i Adamem Kownackim. To właśnie rodzice Kownackiego byli mieszkańcami małej miejscowości w okolicy Łomży. Nic więc dziwnego, że walkę tą, z wielką uwagą obserwowano szczególnie tutaj. Każdy region chce mieć swojego bohatera i właśnie teraz region łomżyński doczekał się właśnie takiego w osobie boksera Adama Kownackiego.

Nie wszyscy jednak pozostają w USA na stałe. Niektórzy wracają tutaj, rozwijają biznesy, handel, usługi, budują domy i zakładają rodziny. Być może właśnie dlatego w Łomży tak bardzo popularne jest ocieplanie poddaszy pianką – jest to przecież technologia, która w Stanach Zjednoczonych znana jest od bardzo dawna. Na ulicach i w domach widać wpływy tej emigracji. Nikogo nie mogą tu dziwić samochody poruszające się na tablicach rejestracyjnych z USA – szczególnie latem, kiedy mamy czas urlopów. W okolicach zdarza się również, że gdzieś na podwórkach, w pobliżu domów, podczas różnych świąt wywieszana jest flaga Polski i flaga Stanów Zjednoczonych. Mieszańcy w tej sposób podkreślają swoje polonijne powiązania, które są bardzo silne.

Czy to jest choroba – czuje nieustanne zmęczenie.

Trochę rozumiem swoją sytuacje – czuje duże zmęczenie i zastanawiam się czy przypadkiem nie jest to jakaś depresja. Wiem, że mogę być uzależniony od pracy, bo nawet w weekend trudno jest mi odpoczywać. Ubolewam nad swym stanem, ale także godzę się na niego.

Jakie są objawy depresji?

Otóż jak możemy przeczytać w internecie depresja może mieć różne objawy. Ogólnie jednak objawy polegają na tym, że nie mamy chęci do działania, do życia, że nie chce nam się rano wstać z łóżka. Możemy oczywiście mówić o różnych nasileniach choroby, ale coś w tym wszystkim jest. W wielu przypadkach chorzy niestety nie mają świadomości swojej choroby i to jest właściwie największy dramat.

Najgorsze jest również to, że nasze otoczenie również może nie mieć świadomości tej choroby. Możemy czasami mieć nawet lepsze dni, ale nie zmienia to faktu, że ogólny stan psychofizyczny jest fatalny.

Nic nie pomogą rady typu: weź się w garść. Dla chorego na depresje takie coś nie istnieje. Albo problemy są za duże, żeby zebrać je w garść, albo garść jest za mała. Trudno to wszystko wytłumaczyć, a jeżeli dodamy do tego fakt, że jest to choroba ukryta, choroba wstydliwa i trudna do rozpoznania – to otrzymujemy wybuchową mieszankę.

Statystki są niestety zatrważające. Co roku przybywa chorych, a mówimy tu przecież tylko o przypadkach rozpoznanych jako jednostka chorobowa. Ile jest rzeczywiście chorych na depresje. Te liczby mogą być nawet dziesięciokrotnie wyższe.

Nie bójmy się zwrócić z zapytaniem do specjalistów, zanim będzie za późno. Dbajmy o swoje zdrowie – taka ogólna rada czyli: odpoczywajmy, wysypiajmy się, musimy też znać swoje ograniczenia, musimy zdawać sobie sprawę, że całego świata nie zawojujemy.

Z ta właśnie myślą, wykonuje dziś ostatnie swoje zadania i jadę do domu odpoczywać. Posiedzieć na tarasie, napić się kawy, porozmawiać z żoną. Wszystko to dla zdrowia.

Jak dobrze przygotować poddasze do ocieplenia pianką?

Dziś koniecznie muszę o tym napisać, gdyż ta wiadomość jest bardzo ważna dla każdego kto planuje wykonanie izolacji pianką poliuretanową. Chodzi o prawidłowe przygotowanie obiektu do wykonania takiego natrysku piany. Często zdarza się, że ocieplaniem poddasza zajmujemy się już na samym końcu prac budowlanych, dlatego ważne jest aby odpowiednio przygotować się do tego.

Proces natrysku pianki nie jest „czysty”, istnieje duże ryzyko, a można wręcz powiedzieć, że pewność, że podczas tych prac zostaną poplamione i ubrudzone elementy budynku. Warto więc zabezpieczyć gotowe tynki, okna, drzwi (jeżeli zostały zamontowane). Ważne jest również zabezpieczenie przestrzeni pomiędzy murłatą a powierzchnią dachu – jeżeli tego nie zrobimy to pianka PUR może wyjść na zewnątrz, a tam może pobrudzić elementy dachu np. rynny. Pianka może również poplamić okna lub drzwi od strony zewnętrznej. Technologia natrysku niestety ma to do siebie, że o te sprawy trzeba zadbać.

Innym rozwiązaniem jest wykonanie ocieplenia pianką PUR jeszcze przed wykonaniem tynków, przed posadzkami. W tym przypadku nie będzie konieczności zabezpieczania tych elementów. Pozostaje tylko zabezpieczenie okien, bo raczej rzadko się zdarza, aby natrysk piany wykonywany był przed wstawieniem okien. Może dodać również, że brak instalacji elektrycznej nie jest również problemem dla wielu firm. Profesjonalne firmy specjalizujące się w ocieplaniu poddaszy posiadają agregat prądotwórczy. Maszyny do wykonywania izolacji pianką niestety mają ogromny apetyt na prąd. W skład takiego zestawu wchodzi kompresor i reaktor – potrzeba jest więc zasilić te dwa urządzenia. Jeżeli chcesz dowiedzieć się jak dobrać agregat prądotwórczy do mocy urządzenia to na ten temat istnieje wiele publikacji, ale niezbędna będzie wiedza z zakresu energii elektrycznej.

Możemy więc wszystko podsumować w kilku punktach:

  • z ociepleniem poddasza nie musisz czekać do prac wykończeniowych;
  • jeżeli masz gotowe tynki – zastanów się czy ich nie zabezpieczyć przed wykonaniem natrysku;
  • możesz ustalić cenę za wykonanie ocieplenia pianką, która będzie uwzględniać koszty zabezpieczenia tych elementów;
  • koniecznie zabezpiecz okna;
  • dobrze jest wykonywać izolacje poddasza wtedy gdy jest już wykonana izolacja zewnętrzna ścian – takie wykonanie pozwoli wykonać połączenie tych dwóch izolacji;
  • jeżeli masz wybór to możesz zapytać wykonawcę izolacji, czy są pianki, które mniej brudzą – z tego co wiem, to są w tej kwestii różnice;
  • skonsultuj przygotowania z firmą od izolacji natryskowych;
  • pamiętaj, że pianka podczas wykonywania izolacji osiąga dość wysoką temperaturę, nie można tego bagatelizować.

Jeżeli planujesz budowę domu i stawiasz na nowoczesne izolacje pianką to możesz również obserwować strony firm, które oferują takie usługi. Każda taka strona bardzo często ma taki dział techniczny lub dział, gdzie podawane są różne przydatne informacje. Dla przykładu na tej stronie 
http://izolacje-natryskowe24.pl/informacje_techniczne_pianki_poliuretanowe
 znajdziesz potrzebne informacje.

Czy będzie spokój jak do domu wrócę po pracy?

Jest poniedziałek, a ja już jestem tak rozczarowany tygodniem, że nie mam siły na więcej. Wrócę z pracy i w telewizji znowu będzie walka o wolne sądy i różne inne takie sprawy. Mam serdecznie dosyć tego wszystkiego. Ten mój wpis taki bardzo ponury. I trudno, takie wpisy też muszą się pojawić, bo przecież takie dni się zdarzają.

Co ciekawe, nie tylko ja mam taki dzień, nie tylko ja się nie wyrabiam. Nie tylko ja mam dość wszystkiego. Ludzie, z którymi pracują też tak czasami mają. Rozmawiamy o tym i być może na chwilę lżej się na duszy robi.

W sprawie sądów mam zdanie wyrobione. Oszust, który sprowadzał samochody pokazał mi, że można wykiwać wymiar sprawiedliwości, wyprowadzać w pole komorników i śmiać się ludziom w oczy. Pamiętacie mój ostatni wpis – wspominałem tam o tej sprawie. Facet przesadził i przez to ściągnął na siebie gniew ludzi.

Dla poprawienia nastroju czytam sobie czasami mój stary wpis o tym jak odnieść sukces w biznesie i wtedy zdaje sobie sprawę, że nie jest tak źle, że wszystko jeszcze przede mną i nie mam co się tym przejmować.

Jutro też jest dzień. Mam nadzieję, że będzie dużo lepszy niż ten. Z taką nadzieją odchodzę od bladego ekranu komputera.

Wolne sądy – jak to mam rozumieć?

W całym kraju wrze. Opozycja wyprowadza ludzi na ulice, w obronie sądów protestują w Warszawie i w innych miejscach Polski. W ostatnim moim poście pisałem o politycznej poprawności w kontekście Króla Murzynów (napisałem nawet z dużej litery, żeby nie było to oznaką braku szacunku dla Króla) i szczerze mówię, że miałem nadzieję, że mój kolejny wpis nie będzie wpisem politycznym, ale …. trudno, trzeba brać byka za rogi, albo sądy za nogi.

Protestujący wznoszą okrzyki. Wołają: Wolne sądy! Wolne sądy! Ja wiem, że oni mają racje. Sądy są wolne, trzeba się naczekać czasami całe lata, aż wreszcie usłyszy się wyrok. Co dziwne wyroki w sprawie kradzieży ciasteczka są szybkie, ale jak ktoś ewidentnie wyłudził podatek VAT na 200 mln zł to taki ktoś może już liczyć na dłuższą sprawiedliwość. Czyżby dlatego, że jak się ma 200 mln zł to istnieje szansa, że coś z tej puli zostało i można się jeszcze jakoś podzielić. Po co adwokat ma się starać obronić babcię przed sąsiadem, jak gra toczy się o miedzę i do zyskania jest 800 zł – jak proces o wyłudzenie 200 mln zł będzie trwał wystarczająco długo to będzie cała masa okazji, aby się dzielić zdobyczą. W interesie prawników nie koniecznie jest, aby taka sprawa zakończyła się po 6 miesiącach. Jak już będzie ona trwała 6 lat lub nawet lat 16 to wtedy będzie to kasa.

Można przytoczyć głośną ostatnio sprawę Radosława T, który oszukiwał ludzie chcących kupić używane samochody z Niemiec. Otóż ten sprytny mechanik z okolic Olsztyna znalazł sobie łatwy sposób na zarabianie pieniędzy. Brał od ludzi zaliczki, obiecując im sprowadzenie auta, a potem tłumaczył się pokrętnie, że babcia chora, że grypa, że Niemiec się rozmyślił, albo nawet, że samochód już jedzie i …. nie dojechał.

Otóż bohater tej opowieści, mając już wyroki na koncie, w zawieszeniu, otrzymywał kolejne wyroki, a żaden sąd nie był w stanie odwiesić mu wcześniejszych kar. Czy to normalne? Pozwalano, aby Radosław T. cały czas oszukiwał ludzi, śmiał się im w twarz, bez żadnych konsekwencji. Możemy być niestety pewni, że Pan Radosław T. korzystał z rad znajomych prawników, dzięki czemu prawdopodobnie udawało mu się umykać wymiarowi sprawiedliwości, dzięki czemu skutecznie blokował on działanie komornika, który nie mógł dokonać licytacji nieruchomości, która była własnością Radosława T.

Nosił wilk razy kilka – tam można w tej sprawie już powiedzieć. Oszukanych (na ponad 1 mln zł) znalazło się tylu, że coś zaczęło pękać. Wśród poszkodowanych znalazł się człowiek, który zaczął działać w tej sprawie, zaczął zadawać pytania i organizować pikiety i protesty. O sprawie można przeczytać nawet na takiej stronie: http://mechanik-ruszajny.keep.pl/

Radosław T.

Jak już sprawą zajęli się dziennikarze, to okazało się, że w krótkim czasie Radosław T. trafił do aresztu. Dlaczego wcześniej to nie było możliwe? Być może dlatego, że „Wolne sądy” działały tak jak działały. Jeżeli do sądu przychodzi uśmiechnięty, wypoczęty prawnik reprezentujący oszusta to on jest traktowany dużo lepiej niż zgraja „śmierdzących” ludzi, którzy przez oszusta zostali oskubani. Co mogą zaoferować oskubani z pieniędzy? Niewiele, zostali przecież oskubani.

Będzie jeszcze okazja, aby opisać to dlaczego Radosławowi T. udawało się skutecznie blokować działania komornika, ale o tym napisze przy najbliższej okazji. Chociaż nie jestem zwolennikiem partii Prawo i Sprawiedliwość to jednak uważam, że sądownictwo wymaga zmian, i muszą to być zmiany, które doprowadzą do tego, że obywatel będzie czuł się chroniony przez Państwo Polskie.

Dzieje się, oj dzieje.

Dawno nic nie pisałem, więc muszę nadrobić zaległości. A działo się ostatnio bardzo dużo więc jest co komentować. Chociaż osoby, które mnie znają, wiedzą, że nie zwykłem komentować wydarzeń politycznych – tym razem zrobię wyjątek.

Pierwszą sprawą do omówienia jest wizyta prezydenta USA w Polsce. Donald Tramp zrobił na Polakach ogromne wrażenie swoim wystąpieniem. Nie można się temu dziwić, że słowa Trampa przypadły do gustu obserwatorom w Polsce. Pewnikiem gorzej wystąpienie zostało odebrane na zachodzie Europy, ale cóż – mamy demokrację więc na szczęście każdy może mówić co chce (z pewnymi wyjątkami oczywiście). Dlaczego można mówić o wyjątkach? Wyjątkiem może być słowo „murzyn”, którym popularnie określamy osoby czarnoskóre. Jak widać poprawność polityczna sięga bardzo głęboko, bo okazało się, że w książce dla dzieci i młodzieży (raczej młodszej), o dziewczynce z charakterystycznymi, sterczącymi warkoczykami, o imieniu Pipi, zaproponowano zmiany. Otóż w lekturze pojawiał się „król murzynów”, który wielu osobom przeszkadzał. Artykuł na ten temat znajduje się na stronie tvp.info.pl – warto przeczytać: „Biblioteka wymieniła stare wydanie „Pippi na Południowym Pacyfiku” na to opublikowane w 2015 r., gdzie zwrot „Król Murzynów” zamieniono na „Król Południowego Pacyfiku”.”

Przyznacie, że sprawa wygląda poważnie. Czy w Polsce też przygotują nam spalanie książek z bajkami, gdzie napisano o Murzynku Babo, który w Afryce mieszkał? Czy Murzynek Babo jest naszym koleżką, i czy uczył się pilnie ze swej czytani? Możemy się teraz z tego śmiać, ale w rzeczywistości, za jakiś czas na ten temat może powstać ustawa w trybunale europejskim.

Warto też powiedzieć o zamiarach Prawa i Sprawiedliwości w sprawie podniesienia podatku na paliwa. Czy to tylko takie zagranie, czy PiS rzeczywiście chciało go wprowadzić – tego nie wiadomo. Wczoraj ogłoszono, że partia z tego pomysłu się wycofuje – bardzo mądrze, teraz będzie mogła powiedzieć: chcieliśmy budować drogi w gminach, w powiatach, ale społeczeństwo na takie koszty jeszcze nie jest gotowe.

Na tym kończę dzisiejsze moje wystąpienie. Cieszę się, że mogłem kolejny raz coś napisać. Wolność słowa, to jest coś co cenię i nie wyobrażam sobie, aby ktoś kiedyś chciał zamknąć mojego bloga za „Króla murzynów”

Smartfon TP-Link neffos – moja opinia

Firma TP-Link do tej pory znana mi była z urządzeń do tworzenia sieci komputerowych. Okazało się, że firma ta wprowadziła również do swojej oferty smarfona, którego parametry nie wyglądają najgorzej. Rozmawiałem ze znajomym i zdecydowałem się na zakup. Przystępna cena mogła oznaczać kłopoty, ale w sumie mogło się też okazać, że w wielu innych przypadkach płaci się za markę, a nie za autentyczne parametry urządzenia.

Pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne. Zgrabny telefon, który może obsłużyć dwie kary SIM, z dość czytelnym menu – wszystko wyglądało ok. Przy pierwszych testach okazało się, że po aparacie w moim telefonie nie mogę oczekiwać zbyt wiele. Zdjęcia wychodzą raczej wyblaknięte, słabe kolory, słabo radzi sobie również przy słabszym oświetleniu. To jednak nie było dla mnie najważniejsze, więc takie słabości telefonu TP-Link neffos mogę mu wybaczyć.

Jednak po jakimś czasie okazało się, że w tym telefonie wiele rzeczy zaczyna mnie irytować. W porównaniu do innego aparatu, który mam zawsze przy sobie – jak to pracoholik, mam przy sobie 3 karty SIM, w tym dwa numery służbowe – okazało się że często gubi zasięg. Przy mojej pracy to ogromny problem. Jadąc samochodem napotykam sporo problemów z łącznością.

Zdarzyło się też tak, że nie mogłem napisać SMS-a gdyż – po prostu klawiatura nie pokazywała się na ekranie. Wyobraź sobie taką rzecz: odbierasz SMS-a i nie możesz na niego odpowiedzieć. Dobrze, że z tego telefonu głównie odbieram połączenia, bo podobny problem pojawia się, gdy chcę wybrać jakiś kontakt z listy. Np. chcę spisać Adam, aby zadzwonić do kolego, ale okazuje się, że nie mogę postawić ani jednej literki. Ta wada pojawia się czasami i znika. Nie wiem dlaczego.

Zdarzyło się również kilka razy tak, że telefon zawieszał się i mój jeden z numerów był przez cały dzień niedostępny. Problem ustępował po wyłączeniu i włączeniu urządzenia. Teraz wiem, że niestety czeka mnie kolejny zakup. Jeżeli jest ktoś zainteresowany odkupieniem ode mnie smarfona TP-Link to serdecznie polecam. Oddam za 100 zł.

Nie wykluczam też sytuacji, że moje problemy wynikają z moich ograniczonych zdolności do konfiguracji telefonu. Radzę sobie z Samsungiem, radzę sobie z LG, poradziłem sobie też z Huawei a z TP-Linkiem nie umiem sobie poradzić.

Dzień wolny po Bożym Ciele?

Już dziś widzę, że wiele firm zapowiada dzień wolny po święcie „Boże Ciało”. To święto wypada w czwartek więc wiele osób chce sobie w ten sposób wydłużyć weekend i planuje urlop. W niektórych firmach zarządzono dzień wolny. Czy Polacy już zaczynają dbać o siebie i organizują sobie odpoczynek? Czy tylko pracoholicy w tym dniu będą pracować, chociaż nie musieli by tego robić.

Niestety tak czasami bywa, że osoby odpoczywające wymagają, aby inni pracowali. Czy dobre jest to, że ten dzień wykorzystają na robienie zakupów? Jeżeli odpoczywamy, to postarajmy się również taki odpoczynek umożliwić innym. Oczywiście zawsze może okazać się potrzebne zadzwonić na pogotowie, ale oczywistością jest, że służby ratunkowe pracują cały czas.

Wyższe zarobki to również wyższe ceny

Każdy chciałby zarabiać więcej, to rzecz normalna. Nie ma w tym nic dziwnego. Człowiek dąży do poprawy standardu życia, pracuje, zarabia i urządza sobie dom, kupuje samochody. W Polsce żyje się coraz lepiej – standard życia rośnie. Dwadzieścia lat temu samochód osobowy był już pewnym luksusem. Duży Fiat albo Polonez to rarytas dla przeciętnego Polaka w tamtym czasie. Bogaty mógł sobie pozwolić na Golfa I, Lanosa i takie tam.

Dziś, w 2017 roku samochody tej klasy można kupić za jedną pensje. Uczniowie szkół średnich, pracując podczas wakacji mogą pozwolić sobie na zakup samochodu. Co prawda, przez wzrost cen ubezpieczeń OC wzrastają koszty utrzymania auta, ale sam samochód można kupić za kilka groszy. I wszystko wydaje się być fajnie, ale czy tak jest na prawdę?

Wraz ze wzrostem wynagrodzeń wzrastają ceny usług i towarów. Jeżeli chcemy zarobić więcej to musimy się też liczyć z tym, że więcej zapłacimy za usługi, które świadczone są przez osoby, które przecież też zarabiać chcą więcej. Jeżeli producent np. pasztetu będzie musiał, albo chciał podnieść wynagrodzenia dla swojej załogi to swój produkt będzie musiał sprzedać drożej. W konsekwencji za żywność lub inne dobra też musimy zapłacić więcej. Cóż z tego, że dostaliśmy 200 zł podwyżki, skoro w ślad za naszą podwyżką zapłacimy 5% więcej za żywność, 2% więcej za prąd, 100% więcej za ubezpieczenie OC, 20% więcej za prace hydraulika. Cieszymy się, że zarabiamy więcej? Super! Poprawiamy sobie nastrój na chwile.

Jednak nie jest do końca tak, że na takiej podwyżce nikt nie zyskuje. Zyskuje Państwo Polskie, bo przecież wyższe ceny to więcej podatku, wyższe pensje to wyższe składki na ZUS i tak dalej, i tak dalej. Zyskać też mogą oszczędni, ci, którzy pracują i pracują, a wydawać nie mają kiedy. Trochę mówię tu o sobie. Może i mógłbym kupić sobie łódź, ale obawiam się, że nie będę miał czasu z niej korzystać. Jakbym do tego jeszcze zrezygnował z palenia papierosów to byłbym do przodu.